30 paź 2007

Odsłona ostatnia

Leciutko, na paluszkach skrada się Milczenie. I tak szeptem mówi i mówi bez końca. Co z tego, że nie słyszy nikt? Milczeniu to nie przeszkadza, bo Milczenie szepcze samo dla siebie bezgłośnym krzykiem. Po co więcej?
Ale czasem nawet Milczeniu cierpliwość się kończy. I znika z kolejnym spadającym liściem, kropli w kałuży, utajonym gdzieś w kąciku pęknięciem serc. Po prostu. Jakby go nigdy nie było. Bo przecież i tak nikt nigdy nie słyszał milczenia. Może istniało, może nie... Nie dowiesz się.
Tak oto ostatecznie zeszli ze sceny, chłopiec w paski i dziewczynka w kropki. Odsłona ostatnia.


A gwiazdy dalej świecą Milczeniem.

28 paź 2007

Cztery ściany świata czyli szeptem o Tym.


Cztery ściany świata

Kofta Jonasz

Przed ścianą dźwięku stoją głusi
Modlą się do muzyki
Kiedy nie pragniesz, kiedy musisz
Lepiej być nikim

Przed ścianą płaczu stoją błazny
Śmieszą ich cieni własnych podrygi
A śmiech ich pusty, śmiech ich straszny
Lepiej być nikim

Przed ścianą światła stoją ślepi
I patrzą bez zmrużenia powiek
O tym co świeci wiedzą lepiej
Niż zwykły człowiek

Pod ścianą straceń stoi heros
Patrzy oprawcom w oczy
Pali ostatni swój papieros
Na skraju nocy

Jest świat ze ścian
Rosnących w górę
W nim traci wartość słowo
Ja stoję przed zwyczajnym murem
I walę w niego głową



Małe - wielkie powroty do przeszłości. Parę rzuconych milczeniem słów. Kilka emocji dla świata
nie znaczących nic. I tak toczy się to dalej i dalej... I bez końca. Smutek przepleciony radością. Uśmiech przez łzy... Kilka chwil, tak ważnych, które nie zmienią nic. Rzucone w próżnię.
I tak giną w czarnej dziurze umysłu ciche słowa, małe gesty, niezauważalne spojrzenia... Giną, by nikt nie mógł zniszczyć tego milczenia. I już.

14 paź 2007

Trzeba marzyć?

Trzeba marzyć

Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć
Zamiast dmuchać na zimne
Na gorącym się sparzyć
Z deszczu pobiec pod rynnę
Trzeba marzyć

Gdy spadają jak liście
Kartki dat z kalendarzy
Kiedy szaro i mgliście
Trzeba marzyć
W chłodnej, pustej godzinie
Na swój los się odważyć
Nim twe szczęście cię minie
Trzeba marzyć
W rytmie wietrznej tęsknoty
Wraca fala do plaży
Ty pamiętaj wciąż o tym
Trzeba marzyć
Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć

Jonasz Kofta


I chociaż w czarnej godzinie
nawet rozłożysty parasol nie uchroni nas od deszczu łez, to chyba warto.
I chociaż w samotności i smutku zegar najgłośniej wybija kolejne godziny, to chyba warto.
Nawet, gdy każda kolejna próba okaże się fiaskiem, to dalej warto.
Nawet, gdy myśli zaraz za rogiem gdzieś nikną, to dalej warto.
Skoro wspomnienia wloką się za Tobą
skomląc, nie można przestać.
Skoro atrament żalu wciąż zostawia kleksy w świadomości, nie można przestać.
No co innego nam pozostało?
Jeśli...

Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość

Trzeba marzyć...?