Ale czasem nawet Milczeniu cierpliwość się kończy. I znika z kolejnym spadającym liściem, kropli w kałuży, utajonym gdzieś w kąciku pęknięciem serc. Po prostu. Jakby go nigdy nie było. Bo przecież i tak nikt nigdy nie słyszał milczenia. Może istniało, może nie... Nie dowiesz się.
Tak oto ostatecznie zeszli ze sceny, chłopiec w paski i dziewczynka w kropki. Odsłona ostatnia.
A gwiazdy dalej świecą Milczeniem.