Szła zatłoczoną, mokrą, bynajmniej nie białą od śniegu ulicą. Było ciemno. Myślała, trudno powiedzieć o czym. Miała mętlik w głowie. Jakieś wspomnienia walczyły z teraźniejszością, nie pozwalając się na niczym skupić. Poczuła, że boli ją głowa. Szła dalej. Postanowiła pójść na Starówkę, zobaczyć choinkę. Ale to zimno... Zresztą choinka - choinką, zwykłe zielone drzewko z igłami i dużą ilością przesadzonych błyskotek. Weszła do kawiarni. Zapach kawy otrzeźwił na chwilę jej umysł i odrobinę zmniejszył ból głowy. Zamówiła duże Macchiato z bitą śmietaną i usiadła na chwilę przy stoliku w końcu sali. Zdjęła płaszcz i zaczęła pośpiesznie szukać czegoś w torebce.
Po dłuższej chwili wyjęła telefon. "Może napisał?" - cień nadziei przemknął jej przez myśl. Ale nie, zero wiadomości, telefon uporczywie milczał. Zadzwonić czy nie dzwonić? Przecież są Święta, chciałaby mu złożyć życzenia. Co prawda już raz sobie złożyli, ale tak na szybko, w pośpiechu... Tak to się nie liczy - wmawiała sobie. Znalazła jego numer w książce adresów. Ale przecież on teraz na pewno siedzi z rodziną, przy kolacji... Nie, nie ma prawa burzyć jego spokoju. Nie ma prawa. Popatrzyła na telefon smutnymi oczami, jakby czekając na jakiś znak, jakiś sygnał, cokolwiek. Byleby okazało się, że nie ma racji. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Schowała telefon z powrotem do torby, dopiła kawę i wyszła na zimną ulicę w tłum przechodniów.
W tym czasie, kilkadziesiąt kilometrów od kawiarni, z której wyszła, ktoś czekał na telefon. Ten jeden jedyny telefon. Telefon od niej.
Może czasem warto zaryzykować? Ten jeden telefon, sms, e-mail, spotkanie, uśmiech, gest. Może ktoś czeka na znak właśnie od Ciebie? Skąd wiesz?
Mamy Święta...
Zapraszam też na starego bloga: http://slad-czerwonej-szminki.blog.onet.pl/ - może powrót tam sie szykuje? Kto wie... Póki co, pierwsze zmiany.
23 gru 2007
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)