18 kwi 2008

Banialuki

I see trees of green, red roses too
I see them bloom for me and you
And I think to myself, what a wonderful world!

Kiedyś tak sobie wymyśliłam, że namaluję sobie świat. Wymyślę, uwierzę i, ot tak, będzie. Czary mary, wiara ma moc sprawczą i inne takie tam banialuki. Teraz, z czasem widzę, że nie zawsze tak się da. Czasem wątpię czy wiara w cokolwiek ma sens. Czy naprawdę warto być optymistą? Czy warto marzyć? Czy warto wierzyć...?
Optymiści najbardziej dostają od Życia po tyłku. Za co? Za to, że żyją Życiu trochę na przekór, uśmiechając się losowi prosto w twarz.
A pesymiści?
Pesymiści odwracając się od świata plecami tracą bezpowrotnie wszystko co najpiękniejsze.
Cóż nam zostaje? Niezachwiany realizm? Stąpanie twardo po ziemi? Trzeźwe myślenie i racjonalne ocenianie sytuacji?
To ja dziękuję!
To ja wypisuję się z tej rozsądnej wspólnoty!
Chyba jeszcze tak nie umiem. Może nie chcę umieć? Może jestem uparta?

Nieład myśli, nieporządek wspomnień, nieokiełznanie pragnień, niesprecyzowanie planów, chaos uczuć...
Póki co jedyną rzeczą, którą jako tako mam pod kontrolą jest wmawiane sobie, że mam pod kontrolą
cokolwiek. Fałszywa stabilność sytuacji, którą sama sobie stwarzam sprawia, że jestem spokojniejsza, bardziej opanowana i wciąż pogodnie patrzę w przyszłość.
Czasem tylko pytam siebie co zrobię ze sobą jutro... A pojutrze?
Czy ucieknę? Czy mam gdzie? Czy zostanę? Czy będę taka jak oni - obcy, obojętni, poważni, zabiegani i smutni ludzie w garniturach?
Nie słyszę odpowiedzi...
Może po prostu jestem dzieckiem kwiatem nowego pokolenia? Może...

Pewne jest jedno: oszukiwanie samej siebie, że wcale nie jestem wpisana w to konkretne miejsce na ziemi, że dam radę przechytrzyć los, że nie muszę żyć jak wszyscy, mam już niemal opanowane do perfekcji... Do perfekcji.

10 kwi 2008

Ja mam wiarę...

A rzęsy mokną, mokną, mokną... Czy aby to na pewno deszcz?
Mokre usta wykrzywia lekko niezgrabny i nieporadny uśmiech.
Wszystko to tylko deszcz... DESZCZ.
Deszczowe opowieści snute na dworcach życia.

Korzystam póki trwa mój przeplatany szczyptami nostalgii entuzjazm.
Ostatnio łatwiej przełykać esencję wieczoru... Łatwiej.

9 kwi 2008

Tik tak

Wchodzisz w szary tłum.
Taki codzienny.
Wszystko dzień w dzień identyczne.
Wiosna, lato, jesień, zima...
Bo praca, bo szkoła, bo dzieci, bo rodzina, bo obowiązki.
Tik tak, tik tak, tik tak...
Przyszłość wzywa
To taki kapitał, na kiedyś, na zaś
Polisa na życie
Oby ci tylko życia na tą polisę wystarczyło...

Dokładnie planujesz każdy ruch, każdy gest...
Na szali ważysz słowa
Boisz się śmiać
Skrycie ocierasz łzy
Przecież tak można zwariować!

Chcesz być jednym z nich,
Tysiąca ludzi w szarych garniturach?
Nie?
A wiesz, że z każdym dniem się do nich upodabniasz...?
Przecież już obserwujesz świat zza okien.
Dlaczego?
tik tak tik tak...
To takie proste.
Takie naturalne.
Takie mechaniczne.

Fakt. Człowiek też maszyna.


Myślisz: głupia. To takie oczywiste. Tak trzeba. Niech lepiej się uczy, a nie pisze tu te bzdury.
Sądzisz tak?
Wiesz co Ci powiem? Może głupia, a może po prostu naiwna... Ja myślę, że sama tego nie wie.
Ale ona sie tak łatwo nie podda... Oj nie!
W tym jej obłąkaniu jest metoda. W końcu trochę ją znam.
I co z tego, że opowiada Ci o kształcie chmur, albo o młodych liściach, które dziś zobaczyła...
Czy uważasz, że świat twoich liczb jest ciekawszy?
Pomyśl.
Tylko jej nie szukaj. Nie pytaj. Nie... Nie ma sensu.
Bo ona już dawno odleciała.
Gdzie?
W wyobraźnię.


PS. A w środku coś krzyczy z radości!

6 kwi 2008

20.17 i 52 sekundy

Niezwykłe zdarzenia
Nieoczekiwane wypadki
Zadziwiające zbiegi okoliczności
60 sekund
60 minut
24 godziny
7 dni
52 tygodnie
12 miesięcy
lata
Tak to się kręci.
Wciąż w kółko i w kółko.
Że też nam się wszystkim w głowie nie kręci?
Że też nam się wszystkim chce...

PS. "Żyjemy na najlepszym ze światów".

"I jaka epoka, jaki wiek, jaki rok, jaki miesiąc, jaki dzień i jaka godzina kończy się, a jaka zaczyna...
Bo ze mną można tylko w dali znikać cicho."

2 kwi 2008

Są momenty, że kartki papieru rozumieją lepiej niż ludzie.

PS. "Rękopisy nie płoną."