20 lip 2008

Jestem pijana.
Od wina tylko trochę.
Najbardziej od wspomnień.


Nie lubię takich wieczorów.
Nie lubię.
Ale poza tym w porządku.
Życie toczy się prawie po mojej myśli.
Prawie.

Już nawet nie mam wyrzutów sumienia.
Jakoś tak minęły.
Bezpowrotnie? Oby.

Raczę się kawą.
Muzyka w tle.
Dobrze mi z tym.

Spotkamy się?
Żartujesz?!
Jutro już mnie tu nie będzie.
A no tak, zapomniałeś.
Jak zwykle.

Odezwiesz się?
Postarasz się?
Staraj się, staraj.

Za tydzień?
Za dwa?
Za trzy?
Czemu nie.
Jak ten czas szybko leci...

Zmieniłam się?
Nie żartuj.
Co słychać?
A naprawdę Cię to obchodzi?

Nie pytaj,
chodźmy już.
Gdzie?
Tam gdzie zawsze.

Kim on jest?
Ten na zdjęciu,
o tam, przy mnie?
Nie powiedziałam?
Ojej, jakoś tak wyleciało mi z głowy...

Opowiem Ci wszystko.
Następnym razem.
Naprawdę.

Za miesiąc.
Za dwa.
Za trzy...

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Smutne:| Naprawdę.

Anonimowy pisze...

Nam to. Niestety.

Anonimowy pisze...

*Znam