Znów tu.
Chyba się nie cieszę.
Nie lubię tego naszego wielkomiejskiego świata. Duszę się tu. Zbyt wielki labirynt szarych blokowisk.
A tam?
Tam cisza, spokój, ład.
Co z tego, że biednie, co z tego, że skromnie, co z tego, że błoto?
Nie potrzebuje luksusu, full-wypas życia na najwyższych obrotach w złotej klatce.
Nie potrzebuję gadżetów i coraz droższych zabawek, które będą starały się wypełnić mi samotność pośród spalin.
Ja chcę trochę zieleni za oknem.
Nawet krowie bobki mi już nie przeszkadzają. Naprawdę. Krowa też człowiek.
Oczywiście przyznaję, że nie umiałabym żyć tam ciągle. Ojjj nie. Nie umiałabym się tam odnaleźć na dłuższą metę. Zresztą z czasem świeże powietrze i tak zrujnowałoby moje przyzwyczajone do spalin płuca. Marny koniec.
Zmieniając temat: chyba mam w sobie coś z dzikusa.
I chyba nie jestem damą w stereotypowym, pełnym tego słowa znaczeniu.
Ale czy chcę być?
Jeśli potargane przez wiatr włosy, zabłocone trapery i odsłonięte przez krótkie spodenki poobijane, krzywe kolana mają mi to odebrać, trudno. Zaryzykuję. I tak swoje wiem i nieprzerwanie zadzieram nos do góry. Ot tak. Bo tak.
A teraz czekam na lato... Chcę znów być w miejscu gdzie ogniska trwają do rana, a piosenkom nie ma końca...
21 sty 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
8 komentarzy:
...a piosenkom nie ma końca!
tak!
Pojedź latem to dopiero zobaczysz...:)
a pojade!:)
nie sama mam nadzieję;)
wtedy poznam tez inne uroki tego miejsca, o których zapomniałaś wspomnieć;p
Nie mogę odsłaniać wszystkich rąbków tajemnicy;) Cała przyjemność w poznawaniu...
poznam poznam.
mam nadzieje;)
Cóż za owocny dialog droga Adrianno G. Nie sądzisz? HEhe.
owocny owocny;p poziomkowy taki;p
Jak Ty nie jesteś Damą i to przez duże D, to ja jestem Teletubisiem z damską torebką;)
Prześlij komentarz