27 mar 2008

...

Boże, gdybyś był...
Boże, gdybyś wiedział...
Boże, gdybym Cię znalazła...

25 mar 2008

Czarny blues o 4 nad ranem...

Czasem trudno jest wieczorem zebrać myśli. A Sen jakimś dziwnym trafem omija nas dalekim łukiem.
Księżyc też nie pomaga. Śmieje się tylko wyzywająco w nasze okna.
Nie dziwię się mu. Któż chce być przez całą noc samotny?
I co tu ze sobą zrobić, gdy myśli ciążą, a liczenie baranów przestało pomagać wiele lat temu?
Można chyba tylko zacząć nucić...

Czwarta nad ranem

Może sen przyjdzie
Może mnie odwiedzisz

Czemu cię nie ma na odległość ręki?
Czemu mówimy do siebie listami?
Gdy ci to śpiewam - u mnie pełnia lata
Gdy to usłyszysz - będzie środek zimy

Czemu się budzę o czwartej nad ranem
I włosy twoje próbuję ugłaskać
Lecz nigdzie nie ma twoich włosów
Jest tylko blada nocna lampka
Łysa śpiewaczka

Śpiewamy bluesa, bo czwarta nad ranem
Tak cicho, by nie zbudzić sąsiadów
Czajnik z gwizdkiem świruje na gazie
Myślałby kto, że rodem z Manhattanu

Czwarta nad ranem
Może sen przyjdzie
Może mnie odwiedzisz

Może mnie odwiedzisz...?

24 mar 2008

Dessine – moi un mouton!

Nie potrafiłem jej zrozumieć. Powinienem sądzić ją według czynów, a nie słów. Czarowała mnie pięknem i zapachem. Nie powinienem nigdy od niej uciec. Powinienem odnaleźć w niej czułość pod pokrywką małych przebiegłostek. Kwiaty mają w sobie tyle sprzeczności.

Lecz byłem za młody, aby umieć ją kochać.

Sądzę, że dla swej ucieczki Mały Książę wykorzystał odlot wędrownych ptaków. Rano przed odjazdem uporządkował dokładnie planetę. Pieczołowicie przeczyścił wszystkie wulkany.
(...)
Nie wierzył w swój powrót. Wszystkie te codzienne prace wydawały mu się tego ranka szczególnie miłe. Kiedy po raz ostatni podlał różę i już miał ją przykryć kloszem, poczuł, że chce mu się płakać.
- Do widzenia - powiedział róży.
Lecz ona nie odpowiadała.
- Do widzenia - powtórzył.
Róża zakaszlała. Lecz nie z powodu kataru.
- Byłam niemądra - powiedziała mu. - Przepraszam cię. Spróbuj być szczęśliwy.
Zdziwił się brakiem wymówek. Stał, całkowicie zbity z tropu, trzymając klosz w powietrzu. Nie rozumiał tej spokojnej słodyczy.
- Ależ tak, ja cię kocham - mówiła róża. - Nie wiedziałeś o tym z mojej winy. To nie ma żadnego znaczenia. Ale ty byłeś równie niemądry jak ja. Spróbuj być szczęśliwy. Pozostaw spokojnie tę planetę. Nie chcę ciebie więcej.
- Ależ... przeciągi...
- Nie jestem już tak bardzo zakatarzona. Chłodne powietrze nocy dobrze mi zrobi. Jestem kwiatem..
- Ale dzikie bestie...
- Muszę poznać dwie lub trzy gąsienice, jeśli chcę zawrzeć znajomość z motylem. To podobno takie rozkoszne. Bo któż by mnie potem odwiedzał, gdy będziesz daleko... A jeśli chodzi o dzikie bestie, nie boję się nikogo. Mam kolce. - I naiwnie pokazała cztery kolce. Po chwili dorzuciła: - Nie zwlekaj, to tak drażni. Zdecydowałeś się odjechać. Idź już!
Nie chciała, aby widział, że płacze.

Była przecież tak dumna.

Mały Książę, historia Róży...

PS. ...
Róże bardzo się zawstydziły.
- Jesteście piękne, lecz próżne - powiedział im jeszcze. - Nie można dla was poświęcić życia. Oczywiście moja róża wydawałaby się zwykłemu przechodniowi podobna do was. Lecz dla mnie ona jedna ma większe znaczenie niż wy wszystkie razem, ponieważ ją właśnie podlewałem. Ponieważ ją przykrywałem kloszem. Ponieważ ją właśnie osłaniałem. Ponieważ właśnie dla jej bezpieczeństwa zabijałem gąsienice (z wyjątkiem dwóch czy trzech, z których chciałem mieć motyle). Ponieważ słuchałem jej skarg, jej wychwalań się, a czasem jej milczenia.
Ponieważ... jest moją różą.

Powrócił do lisa.
- Żegnaj - powiedział.
- Żegnaj - odpowiedział lis. - A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
- Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.
- Twoja róża ma dla ciebie tak wielkie znaczenie, ponieważ poświęciłeś jej wiele czasu.
- Ponieważ poświęciłem jej wiele czasu... - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.
- Ludzie zapomnieli o tej prawdzie - rzekł lis. - Lecz tobie nie wolno zapomnieć. Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś. Jesteś odpowiedzialny za twoją różę.
- Jestem odpowiedzialny za moją różę... - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.



-Je cherche des amis.Qu'est-ce que signifie "apprivoiser"?
-C'est une chose trop oubliée, dit le renard. Ca signifie "Créer des liens…"


Zainspirowane notką Ady.

19 mar 2008

Ciiiiii... Na paluszkach.

Czasem trudno jest ubrać myśli w słowa.
Czasem milczenie mówi wyraźniej niż setki zdań.
Czasem padające z naszych ust wyrazy stają się bezużytecznym narzędziem komunikacji.

Milczenie staje się trendy.
Milczenie staje się cool.

Tylko czy umiesz słuchać milczenia?
Czy umiesz zagłębić się w jego czułe dźwięki?
Czy umiesz wsłuchać się w jego wyjątkowy rytm?

Ja nie umiem.

16 mar 2008

Była.

Za mało wiedziała
Zbyt dużo chciała
Za wiele marzyła
Zbyt krótko śniła
Głupia była

W ludzi wierzyła
Kiedyś zwątpiła
Uczuć się bała
Czasem żałowała
Rzadko płakała

Gdy się uśmiechała
Smutne oczy miała
Czy udawała?
Kogoś kochała?
W ogóle istniała?

Śpij dobrze, Piękna...

9 mar 2008

tak cicho...

Jakoś tak cicho zrobiło się w moim świecie...
Kiedyś lubiłam Ciszę.
Wtulałam się w nią i godzinami mogłam leżeć w jej ramionach.
A teraz?
Świadomość Ciszy z konieczności, Ciszy nakazanej niczym kary...
Świadomość graniczy z obłędem.

Ale wyjrzyj za okno. Powietrze ma zapach wiosny z lekką nutką woni stokrotek, ciepłego deszczu i coraz dłuższych wieczorów...

Jeszcze będziemy puszczać latawce!

1 mar 2008

Jestem Julią, jestem Ofelią, jestem Billy Jean, Jude i Mrs Robinson.
Bywam Panną z Mokrą Głową lub Magdą M., zabłąkaną gdzieś przy Placu Trzech Krzyży.
Różnice są tylko takie, że mój scenariusz, dramat lub operę mydlaną
zwykło pisać życie, a główna bohaterka nie zawsze dostaje szansę przygotowania się do swojej roli.


PS. Daniel Defoe powiedział: Kto posiada kota nie musi obawiać
się samotności.
A co jeśli ja nie lubię kotów?