Wchodzisz w szary tłum.
Taki codzienny.
Wszystko dzień w dzień identyczne.
Wiosna, lato, jesień, zima...
Bo praca, bo szkoła, bo dzieci, bo rodzina, bo obowiązki.
Tik tak, tik tak, tik tak...
Przyszłość wzywa
To taki kapitał, na kiedyś, na zaś
Polisa na życie
Oby ci tylko życia na tą polisę wystarczyło...
Dokładnie planujesz każdy ruch, każdy gest...
Na szali ważysz słowa
Boisz się śmiać
Skrycie ocierasz łzy
Przecież tak można zwariować!
Chcesz być jednym z nich,
Tysiąca ludzi w szarych garniturach?
Nie?
A wiesz, że z każdym dniem się do nich upodabniasz...?
Przecież już obserwujesz świat zza okien.
Dlaczego?
tik tak tik tak...
To takie proste.
Takie naturalne.
Takie mechaniczne.
Fakt. Człowiek też maszyna.
Myślisz: głupia. To takie oczywiste. Tak trzeba. Niech lepiej się uczy, a nie pisze tu te bzdury.
Sądzisz tak?
Wiesz co Ci powiem? Może głupia, a może po prostu naiwna... Ja myślę, że sama tego nie wie.
Ale ona sie tak łatwo nie podda... Oj nie!
W tym jej obłąkaniu jest metoda. W końcu trochę ją znam.
I co z tego, że opowiada Ci o kształcie chmur, albo o młodych liściach, które dziś zobaczyła...
Czy uważasz, że świat twoich liczb jest ciekawszy?
Pomyśl.
Tylko jej nie szukaj. Nie pytaj. Nie... Nie ma sensu.
Bo ona już dawno odleciała.
Gdzie?
W wyobraźnię.
PS. A w środku coś krzyczy z radości!
9 kwi 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
3 komentarze:
jedna z najlepszych notek.
brawo:)
Niestety zza okien:| Tylko wiesz, chyba nie można popadać w żadną paranoje.
Dziękuję. I polecam się na przyszłość.
Prześlij komentarz