26 sie 2008

Jestem Julią

Jestem Julią
mam lat 23
dotknęłam kiedyś miłości
miała smak gorzki
jak filiżanka ciemnej kawy
wzmogła
rytm serca
rozdrażniła
mój żywy organizm
rozkołysała zmysły

odeszła

Jestem Julią
na wysokim balkonie
zawisła
krzyczę wróć
wołam wróć
plamię
przygryzione wargi
barwą krwi

nie wróciła

Jestem Julią
mam lat tysiąc
żyję

Czasem tak myślę, że przydałoby się coś zrobić z tym Twoim życiem Dziewczynko.
Najwyższy czas.
Tylko dlaczego Ty szukasz spokoju zawsze tam gdzie przechodzi huragan?
Czy zawsze musisz zasypiać z kataklizmem pod poduszką?

10 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Julia żyje. Archetyp nie do przebicia.

Anonimowy pisze...

poświatowska.. :) :) :)

Anonimowy pisze...

nie martw się ;) nie u Ciebie jednej trwają ciągłe kataklizmy..

Czerwona Szminka pisze...

A Poświatowska. Owszem. Ogólnie jakoś za nią nie przepadam, ale niektóre wiersze urzekają... :)
A kataklizmy... Bywa.

Anonimowy pisze...

"bywa" - dobrze powiedziane.

Kamelia pisze...

Ona to nie ja, Suzanne :)
Bez kataklizmów byłoby nudno, nie sądzisz?
Poświatowska. Sama użyłam w ostatniej mojej notce. Ckliwe... No i co? ;)

Czerwona Szminka pisze...

Spróbuję się wbić do Ciebie na tego bloga. Będę nieugięta. :)

Anonimowy pisze...

Też jestem Julią.

x pisze...

chciałem napisać "a ja Julianem" ale to by była ściema, ha pierwszy koment u ciebie, widzimy się jutro

Czerwona Szminka pisze...

No, widzimy się, widzimy - o ile nie będzie padać;)