Nieswoja. Wszystko jest mało twórcze i takie... normalne? Atmosfera błogiego spokoju i pracy. Jesnym słowem zastój.
A ja czasem potrzebuję się posnuć wielkomiejskimi ulicami, nałykać spalin i nacieszyć samotnością. Być takim anonimowym członkiem naszej szanownej społeczności. Jednym z wielu, niezauważonym, który gdzieś tam w głowe układa sobie swój własny świat. I tak cichutko, na paluszkach pomykać przez życie innych ludzi. Tak tylko na moment, na chwileczkę przystając.
Bo ja czasem lubię mieć chwilę egoistycznego czasu dla siebie. Posiedzieć na ławce w parku, pogapić się od niechcenia na spadające liście, pozbierać kasztany... Albo nawet po prostu się ponudzić. Wyjść z domu i pójść gdzie mnie oczy poniosą, nie patrząc na zegarek. Czuć tylko powiew włosów na wietrze, nasilające się zimno i widzieć coraz większą ciemność. Stać w miejscu i patrzeć w gwiazdy. Trywialne? Może... Dziecinne? Nie przecze. Tylko, że ja czasem lubię sobie pobyć takim głupim dzieciuchem i dobrze mi z tym. Tak naprawdę wszystkim Wam tego życzę:).
27 wrz 2007
22 wrz 2007
Jesienny nastrój
Lubię jesień. Mimo, że zaczyna robić się ciemno i chłodno to ją jednak lubię. Nie wiem czemu, ale ta pora roku, jest jakaś szczególnie brzemienna w coroczne przemyślenia. Może to ta pogoda skłania człowieka do refleksji? Nie wiem. Tak czy inaczej nie narzekam, bo jesień ma taki swój szczególny klimacik. Człowiek lekko zmarznięty wraca do ciepłego mieszkania, pije gorącą herbatę, suszy przemoknięte ubranie i wtedy w pełni czuje, że to tu, właśnie tu, znajduje się jego miejsce na ziemi, jego azyl.
Są też takie rzeczy, które robię tylko jesienią. Na jesieni, jak i na wiosnę :), najchętniej biegam po świecie z aparatem chwytając w jego obiektyw co bardziej ulotną chwilę.
Tylko na jesieni włóczę się godzinami po Komorowie wdychając zapach palonych liści. I tylko wtedy nie przeszkadza mi nawet to, że wokół już ciemno i że mój nos robi się coraz bardziej czerwony z zimna.
Tylko na jesieni tyle czytam, tyle tworzę.
A do tego wszystkiego dochodzi jeszcze atmosfera czekania na zimę i na święta...
Ojjj tak, lubię jesień i lubię pałętać się po parkach w żółtych płomieniach spadających własnie liści... :)
Są też takie rzeczy, które robię tylko jesienią. Na jesieni, jak i na wiosnę :), najchętniej biegam po świecie z aparatem chwytając w jego obiektyw co bardziej ulotną chwilę.
Tylko na jesieni włóczę się godzinami po Komorowie wdychając zapach palonych liści. I tylko wtedy nie przeszkadza mi nawet to, że wokół już ciemno i że mój nos robi się coraz bardziej czerwony z zimna.
Tylko na jesieni tyle czytam, tyle tworzę.
A do tego wszystkiego dochodzi jeszcze atmosfera czekania na zimę i na święta...
Ojjj tak, lubię jesień i lubię pałętać się po parkach w żółtych płomieniach spadających własnie liści... :)
20 wrz 2007
Wiesz, lubię wieczory
Lubię się schować na jakiś czas
I jakoś tak, nienaturalnie
Trochę przesadnie, pobyć sam
Wejść na drzewo i patrzeć w niebo
Tak zwyczajnie...
Bo ja czasem lubię gdzieś uciec, zaszyć się i okryć myślami. Wtedy częściowo niknie całe zimno tego świata. On chyba nie jest nawet taki zimny, trzeba tylko go troche sobie ocieplić. Gdzie jestem gdy znikam? Nie pytaj. Nie szukaj...
Wychodzi z domu. Na wysokich obcasach swoich myśli podąża tam, gdzie musi się udać. Ale czy wie, gdzie chce iść? Uśmiecha się, gdy Cię mija. Tylko czemu zawsze tak szybko odwraca wzrok? Wesoła, beztroska, ale w środku czuje ciężar. Goni, pędzi ciągnąc za sobą marzenia w oddali. Coś wie, w coś wątpi. Czegoś szuka, coś gubi. W coś wierzy, czegoś się boi. Pewna siebie, w szaliku z nieśmiałości... Może ją znasz? Może ja ją znam? Może to Ty? A może to ja...? Wiem jedno, jest mi bliższa niż myślisz.
Noc, a nocą gdy nie śpię
Wychodzę choć nie chcę spojrzeć na
Chemiczny świat, pachnący szarością
Z papieru miłością, gdzie ty i ja
19 wrz 2007
Tik tak
I nadszedł czas spadających liści. Już. Jak szybko ten czas leci...
Tik... tak... tik... tak...
Nienawidzę tego dogłosu. Nienawidzę zegarków. Dlaczego mimo to tak często muszę na nie patrzeć? Dlaczego ciągle coś musi mnie naglić? Dlaczego ta jedna mała tarcza i ciągle poruszające się po niej niestrudzenie dwa liche patyczki, tak nas absorbują? Człowiek uzależnił się od czasu, ale nigdy nie uzależni czasu od siebie. A szkoda.
Tik... tak... tik... tak...
I tak, byle tylko nie zmarnować ani chwili, pędź człowieku, pędź... Uważaj tylko aby jutro nie potknąć się o dzisiaj. Bo tak łatwo przegapić swój czas.
A teraz znów:
tik... tak... tik... tak...
I już mnie tu nie ma.
Tik... tak... tik... tak...
Nienawidzę tego dogłosu. Nienawidzę zegarków. Dlaczego mimo to tak często muszę na nie patrzeć? Dlaczego ciągle coś musi mnie naglić? Dlaczego ta jedna mała tarcza i ciągle poruszające się po niej niestrudzenie dwa liche patyczki, tak nas absorbują? Człowiek uzależnił się od czasu, ale nigdy nie uzależni czasu od siebie. A szkoda.
Tik... tak... tik... tak...
I tak, byle tylko nie zmarnować ani chwili, pędź człowieku, pędź... Uważaj tylko aby jutro nie potknąć się o dzisiaj. Bo tak łatwo przegapić swój czas.
A teraz znów:
tik... tak... tik... tak...
I już mnie tu nie ma.
Tu i teraz
Jak to jest, że zawsze, na początku każdego kolejnego roku szkolnego, w okolicach września, zakładam nowego bloga? Może przewiduję okres nadchodzących zmian, które ma przynieść kolejny rok? A może po prostu chcę zacząć coś nowego? Szczerze mówiąc nie wiem. Wiem tylko, że brakowało mi pisania a moje inne blogi, ze względu na wolne portale internetowe, kłopoty z serwerami, jak i mój wolny komputer częściowo uniemożliwiały mi tę działalność. Mam nadzieję, że tym razem to się zmieni.
Tak więc z nadzieją na owocną przyszłość witam wszystkich na moim nowym Wstukiwaczu Myśli w Klawiaturę:).
Tak więc z nadzieją na owocną przyszłość witam wszystkich na moim nowym Wstukiwaczu Myśli w Klawiaturę:).
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)